poniedziałek, 2 lutego 2026

Niemiecki Kościół ewangelicki w tarapatach

Coraz więcej osób w Niemczech odwraca się od Kościoła, liczba członków Kościoła stale spada, a liczba osób występujących z Kościoła nadal rośnie. Ten trudny do odwrócenia proces erozji Kościoła, dotyczy w równej mierze dwóch największych Kościołów w Niemczech, katolickiego i ewangelickiego. Oba kościoły borykają się od lat z wieloma kryzysami i tracą ogromną liczbę wiernych, przy czym w ostatnich latach Kościół katolicki odnotował większy spadek niż Kościół ewangelicki. Ludzie opuszczają Kościół głównie z powodu wielkiej utraty zaufania spowodowanej skandalami, brakiem znaczenia we współczesnym życiu codziennym oraz z powodów finansowych, w szczególności podatku kościelnego. Ponadto do odejść przyczynia się rosnąca sekularyzacja oraz rozczarowanie wszelkimi reformami, które nic nowego nie wnoszą i nic nie zmieniają.

W tym miejscu przytoczę kilka faktów, aby uzmysłowić sobie obecną sytuację: w 2023 roku Kościół ewangelicki w Niemczech liczył około 18,6 mln członków, co stanowiło prawie 22 procent ludności. 24 procent ludności to katolicy. 43 procent niemieckiej ludności nie wyznaje żadnej religii, a 9 procent należy do innych wspólnot religijnych. Nie ma prawie roku, w którym nie odnotowano by nowych rekordowych wartości dotyczących odejść z Kościoła. W roku 2023 Kościół ewangelicki utracił ponad 380 tysięcy członków, w kolejnym 2024 roku 345 tysięcy członków, danych za rok 2025 jeszcze nie ogłoszono. Według szacunków Kościoła ewangelickiego w Niemczech odsetek osób nieprzynależących do żadnego Kościoła przekroczy w 2027 roku znacznie ponad 50 procent, stanowiąc tym samym absolutną większość ludności. Według tych samych szacunków nie widać w najbliższym czasie żadnych szans na odwrócenia tej tendencji.

W tych liczbach można dostrzec reakcje społeczne na uchybienia Kościoła, skandale związane z nadużyciami, utratę wiarygodności oraz niedostosowany do współczesnych realiów społecznych dogmatyczny konserwatyzm. W przypadku protestantów wyraża to jednak coś jeszcze: Kościół nie jest już postrzegany jako istotny i niezbędny dla własnego życia. Co zatem daje lamentowanie nad jego stopniowym rozpadaniem się, skoro i tak ma on coraz mniejsze znaczenie dla coraz mniejszej liczby ludzi? Dlaczego w ogóle interesować się Kościołem w nowoczesnym, zsekularyzowanym społeczeństwie?

Kościół jest wytworem społeczeństwa, ale jednocześnie działa w pełni autonomicznie. Na tym polega jego funkcja i szansa. Kościół nie jest państwem, nie jest partią polityczną ani organizacją pozarządową, ale miejscem wiary. Tym różni się od wszystkich innych instytucji społecznych. Jeśli Kościół chce przetrwać i nie stać się jedną z wielu organizacji, musi odzyskać odwagę, by realizować swoją specyfikę, uwidaczniać wiarę i przekazywać jej znaczenie właśnie społeczeństwu, które coraz mniej rozumie religię. Kościół nie jest jedyną instytucją, której struktura znalazła się w głębokim kryzysie. Również instytucje kulturalne, edukacyjne i, co jeszcze ważniejsze, prasa należą do zagrożonych obecnie instytucji. Tym pilniejszą sprawą jest walka o utrzymanie tych instytucji i wyostrzenie ich profilu, zamiast podporządkowywania ich panującemu obecnie duchowi czasu, co czyni je zbędnymi. W tym sensie Kościół powinien odnaleźć odwagę do wyznawania wiary chrześcijańskiej, odwagę do teologii i zaoferować społeczeństwu coś, czego jeszcze nie posiada. Mało kto będzie w stanie powstrzymać sekularyzację. Ludzie nadal będą odchodzić z Kościoła, a prognozowane liczby nie wróżą nic dobrego dla jego przyszłości. Niemniej jednak kapitulacja przed naporem społecznym jest niewłaściwą odpowiedzią. Kościół odchodząc od swoich fundamentalnych wartości i przekonań, traci swoją wiarygodność i autentyczność jako miejsce wyznawania i praktykowania religii. Gdy sam zaczyna zachowywać się w sposób niezgodny z duchem religii, którą ma obowiązek reprezentować, zaczyna funkcjonować w sposób ateistyczny i sprzeczny z podstawowymi zasadami wiary. Tymczasem jako strażnik i opiekun wiary nadal miałby coś do powiedzenia ludziom. Musi tylko odważyć się to zrobić.




sobota, 24 stycznia 2026

Dlaczego utożsamiamy śmiech ze zdrowiem

"Śmiech to zdrowie", to bardzo popularne powiedzenie zna każdy Polak. Wypowiadamy go przy okazji lub bez okazji, podkreślając tym samym pozytywny wpływ śmiechu na nasze zdrowie. Śmiech to uniwersalny język, który łączy ludzi i buduje więzi społeczne, ale oprócz społecznej funkcji, śmiech przynosi również wiele korzyści zdrowotnych. Liczne badania naukowe potwierdzają, że regularne śmianie się przynosi wymierne korzyści dla zdrowia fizycznego i psychicznego. Dlatego mówi się, że "śmiech to zdrowie" - bo jest to prosty i skuteczny sposób na poprawę samopoczucia i ogólnego stanu zdrowia.

Już w starożytnej Grecji uczony Demokryt dostrzegł lecznicze działanie śmiechu i stał się powszechnie znany jako „śmiejący się filozof”. Współcześnie badaniem prozdrowotnego działania śmiechu zajmuje się gelotologia. Gelotologia to fascynująca i wszechstronna dyscyplina zajmująca się śmiechem i jego zastosowaniami terapeutycznymi. Poprzez badanie fizjologicznych, psychologicznych i społecznych aspektów śmiechu, gelotologia przyczynia się do pogłębienia zrozumienia jego pozytywnego wpływu na zdrowie i samopoczucie. Dzięki szerokiej gamie zastosowań terapeutycznych gelotologia oferuje wiele możliwości wykorzystania śmiechu w celu promowania zdrowia psychicznego i dobrego samopoczucia społecznego. Liczne badania pokazują, że intensywny śmiech aktywuje procesy biochemiczne w organizmie, które mają pozytywny wpływ na ciało i duszę.

Dlaczego śmiech jest takim wspaniałym lekarstwem? Śmiech wprowadza organizm w stan pozytywnego stresu. Intensywny śmiech porusza 17 różnych mięśni twarzy. W całym ciele porusza się nawet do 300 mięśni. Podczas śmiechu przepona podskakuje w górę i w dół, oddech pogłębia się, a organizm jest lepiej zaopatrywany w tlen. Ruchy mięśni podczas śmiechu pomagają rozluźnić napięcie i pobudzają trawienie. Regularny śmiech rozszerza również naczynia krwionośne, obniżając w ten sposób ciśnienie krwi. To naturalny trening, który poprawia krążenie krwi i dotlenia organizm. Zmniejsza się odczuwanie bólu, a ponadto regularne śmianie się wzmacnia również układ odpornościowy, pomagając w walce z infekcjami i chorobami. Ponadto śmiech ma pozytywny wpływ na nasz nastrój. Wywołuje on wydzielanie endorfin, hormonów szczęścia, które redukują stres i poprawiają ogólne samopoczucie. Badania pokazują, że ludzie, którzy często się śmieją, są mniej podatni na depresję i lęki.

Mimo że nauka o śmiechu nadal budzi pewne wątpliwości, dotychczasowe badania nie wykazały żadnych szkodliwych skutków śmiechu. Nie ma więc żadnych przeciwwskazań, aby częściej się śmiać. Śmiej się intensywnie i często w ciągu dnia, a zrobisz wiele dla swojego dobrego samopoczucia i zdrowia. Świadomie szukaj sytuacji, które pobudzają do śmiechu i skupiaj się na małych i dużych radościach życia. W końcu serdeczny śmiech nie tylko jest zdrowy, ale także sprawia, że stajesz się sympatyczny dla innych ludzi.




środa, 7 stycznia 2026

Trudne tematy. Koniec ziemskiej wędrówki

W pewnym momencie życia każdy człowiek musi stawić czoła temu, co jest nieuniknione i przygotować się do śmierci. Podejmując za życia kroki przygotowawcze, ma możliwość zaplanowania swojego pogrzebu z wyprzedzeniem i pewność, że jego osobiste preferencje i wyobrażenia zostaną całkowicie lub w znacznej części uwzględnione. Jednocześnie może zapewnić bezpieczeństwo finansowe swoim bliskim, z góry regulując koszty pogrzebu. Takie środki zapobiegawcze pozwalają zrealizować dowolne życzenia i odciążyć bliskich w trudnym okresie.

Ludzie wybierają sobie formę pochówku, miejsce na cmentarzu, zamawiają płytę nagrobną oraz planują ze szczegółami, kto ma przemawiać, jakie pieśni będą śpiewane, jakie posiłki mają być serwowane na stypie – krótko mówiąc planują swój pogrzeb, jednocześnie narzucając innym, jak mają przeżywać żałobę i jak się zachowywać. Takie przygotowania wydają się być sensowne i są przez specjalistów od ostatnich pożegnań nawet gorąco polecane.

Ja jednak, na przekór wszelkim radom i zaleceniom oraz mimo niewątpliwych i oczywistych zalet takich przygotowań, jestem kompletnie innego zdania: uważam mianowicie, że mój pogrzeb to nie moja sprawa. To jest rytuał dla żywych – ja będę już wtedy martwy. Dlatego nie chcę nikomu dyktować, czy ma wziąć udział, jak ma być ubrany, czy ma przenieść kwiaty i znicze, czy być tylko obecnym, czy ma płakać, czy się śmiać, jak ma mnie zapamiętać itd. Oczywiście warto o tym rozmawiać, ba nawet gorąco dyskutować z bliskimi. Należy także zatroszczyć się o zabezpieczenie finansowe. I nie jest to bynajmniej zwalanie organizacji pogrzebu na bliską osobę, bo choć może to być dla niej bardzo trudne, to jednak ten obowiązek może przynieś ze sobą także pozytywny aspekt: w tak trudnym czasie ma się poważne zadanie do spełnienia, które zmusza do pełnej koncentracji i które można wykonać wspólnie z innymi. Jest to coś, co robi się dla zmarłego, ale nade wszystko dla siebie oraz dla innych osób pogrążonych w żałobie. Pocieszenie i nadzieja należą się pozostałym przy życiu, a nie zmarłemu. I o tym nigdy nie powinno się zapomnieć.

Czy warto się samemu zamęczać myślami o jutrze? Jestem przekonany, że nie warto, ponieważ jutro samo się o siebie zatroszczy, najlepiej jak potrafi.




poniedziałek, 29 grudnia 2025

Czytanie poezji nie jest stratą czasu, wręcz przeciwnie

Poezja jest ważnym głosem, który wyraża człowieka w całej jego kruchości i głębokich pragnieniach, w jego niezdolności do znalezienia spokoju i harmonii z naturą we współczesnym, hałaśliwym świecie, a jednocześnie w jego dążeniu do dobra i nieustannym poszukiwaniu sensu.

Ale co z niezrozumiałością, którą często zarzuca się współczesnej poezji? Czy wysoce złożone konstrukcje językowe mogą mieć znaczenie ważne i zrozumiałe dla wszystkich? Może to zabrzmieć paradoksalnie, ale wiersze są często prostsze, niż się wydaje. Wiele z nich zadowala się kilkoma słowami, są niemal nagie, ale nawet te bogate, wypełniające całe strony, są częściowo subtelne, a jednocześnie prostsze niż się powszechnie wydaje. Nie mniej należy przyznać, że aby zrozumieć poezję, trzeba poświęcić trochę czasu i odciąć się od szybkiego rytmu cyfrowego i szybko zmieniającego się świata obrazów. Czytanie poezji wymaga sporej porcji intelektualnego wysiłku. Właśnie wysiłek i dokładniejsze przyjrzenie się są potrzebne, aby zgłębić pełne znaczenia i różne aspekty wiersza.

Współczesne wiersze są w większości uważane za teksty artystyczne, którymi interesuje się mniejszość, niemal spiskowa społeczność. Większość czytelników odrzuca je, zazwyczaj niemal ze śmiechem: „Wiersze? Nie czytam, są dla mnie za trudne!”. Na lekcjach języka polskiego w szkołach interpretacje wierszy są nadal postrzegane jako coś męczącego i nudnego. Ale prawda jest taka, że poezja to żywy język, który wzbogaca nasz świat, pomaga zrozumieć i opisać otaczający świat oraz daje wyjątkową możliwość wyrażenia naszych myśli i uczuć. Czytanie poezji nie jest bynajmniej stratą czasu. Wiersze zachowują mądrość i wiedzę poprzednich pokoleń. Są częścią dziedzictwa kulturowego narodu i przyczyniają się do kształtowania tożsamości i zrozumienia kultury. Jednocześnie poezja ma szczególną zdolność łączenia ludzi ponad granicami językowymi. Dzięki tłumaczeniom wiersze z różnych kultur stają się dostępne i umożliwiają wgląd w sposoby myślenia i świat uczuć, również dlatego, że wiersze często poruszają uniwersalne tematy, takie jak miłość, nadzieja i tęsknota. Poezja jest również ważna jako zwierciadło społeczeństwa: odzwierciedla zmiany i wyzwania społeczne. Może piętnować nieprawidłowości społeczne lub pełnić rolę reprezentanta głosu uciskanych, poruszając problemy, które są często pomijane i unikane w społeczeństwie.



A mnie nie pozostaje już nic innego jak pożegnać się i ...do poczytania w 2026 roku. Wszystkim szczęśliwego nowego roku.

środa, 3 grudnia 2025

Przemysł spożywczy truje nas każdego dnia i robi to całkiem legalnie

W naszym niewiarygodnie szybkim, stresowym i taktowanym napiętym harmonogramem życiu, bardzo wielu ludziom brakuje kompletnie czasu, ale także ochoty na samodzielne przygotowanie jakiegokolwiek posiłku, nie mówiąc już o samodzielnie ugotowanym obiedzie. Jedzenie musi być szybkie, tanie i sycące. Gotowych produktów, wyprodukowanych przez gigantyczny przemysł spożywczy jest coraz więcej. Regały w supermarketach kipią i zachęcają do ich zakupów wymyślnymi etykietami i hasłami reklamowymi. Wszystko jest dostępne na wyciągnięcie ręki. Problem jest ogromny, ponieważ przemysł produkuje nieprzebrane ilości nic niewartych produktów, a ludzie, spożywając je bez ograniczeń, przyczyniają się do upadku kultury zdrowego i naturalnego odżywiania. Liczba ludzi na tej planecie rośnie w zastraszającym tempie, równie szybko rośnie także oferta gotowych, wysokoprzetworzonych produktów spożywczych. Szybkie i niewłaściwe odżywianie sprawia, że ludzie przybywają na wadze z szybkością, z jaką tuczy się prosiaka. Chorują i cierpią. Statystyki mówią, że współcześnie więcej ludzi umiera na chorobliwą otyłość, niż umiera z głodu. I nic nie wskazuje na to, że przemysł spożywczy, który kompletnie utracił respekt wobec zwierząt, wobec roślin i wobec ludzi, przestanie nas zatruwać i czynić chorymi.

Kiedy tylko pomyślę o jakości i składnikach wysokoprzetworzonych produktów spożywczych konsumowanych codziennie przez miliony ludzi: pakowanych gotowych dań obiadowych, słodzonych napojów gazowanych, pakowanych wyrobów cukierniczych, chipsów, margaryn i fast foodów, zaczynam powątpiewać w zdrowy rozsądek cywilizowanego człowieka.

Tym, co najbardziej szkodzi naszemu zdrowiu, jest właśnie niezdrowe jedzenie. Warto więc zwrócić baczniejszą uwagę na to, czym karmimy nasz organizm każdego dnia oraz co najmniej ograniczyć spożycie żywności wysokoprzetworzonej, na rzecz samodzielnie przygotowanych posiłków: gotowanych, duszonych lub pieczonych.




czwartek, 20 listopada 2025

Poszukiwanie własnej drogi to proces wymagający odwagi i aktywności!

Kiedy coś w życiu diametralnie się zmienia, łatwo stracić codzienny rytm, zgubić drogę, wpaść w przepaść. Ale nie każdy wstrząs musi oznaczać huczny wybuch. Często wystarczy zmiana perspektywy spojrzenia, mały krok w inną stronę, inne tempo marszu, krótka przerwa na oddech oraz przekonanie: niestraszne mi są kryzysy, zakręty i skrzyżowania, sam potrafię odnaleźć właściwą drogę w labiryncie życia.

Człowiek nigdy nie jest ani za stary, ani za młody, aby nauczyć się czegoś nowego, aby zmienić coś w swoim życiu, aby poznać nowe i odpuścić stare. Wielu ludzi zmienia zawód po 50, rozwodzi się po 60, odnajduje nowe pasje po 70. Jakość życia i poczucie szczęścia niewiele mają wspólnego z zewnętrznymi strukturami i uwarunkowaniami, za to bardzo wiele z wewnętrzną spójnością i spokojem. Czasem do daleko idących zmian zmusza nas los, ale nawet wtedy nie można utracić odwagi. W tym procesie niekiedy chaotycznym niekiedy sprzecznym bardzo pomaga świadomość: potrafię żyć według własnych zasad i nie muszę spełniać oczekiwań innych. Kto ma do siebie zaufanie i wierzy w siebie, odnajdzie z całą pewnością właściwą drogę.