Coraz więcej osób w Niemczech odwraca się od Kościoła, liczba członków Kościoła stale spada, a liczba osób występujących z Kościoła nadal rośnie. Ten trudny do odwrócenia proces erozji Kościoła, dotyczy w równej mierze dwóch największych Kościołów w Niemczech, katolickiego i ewangelickiego. Oba kościoły borykają się od lat z wieloma kryzysami i tracą ogromną liczbę wiernych, przy czym w ostatnich latach Kościół katolicki odnotował większy spadek niż Kościół ewangelicki. Ludzie opuszczają Kościół głównie z powodu wielkiej utraty zaufania spowodowanej skandalami, brakiem znaczenia we współczesnym życiu codziennym oraz z powodów finansowych, w szczególności podatku kościelnego. Ponadto do odejść przyczynia się rosnąca sekularyzacja oraz rozczarowanie wszelkimi reformami, które nic nowego nie wnoszą i nic nie zmieniają.
W tym miejscu przytoczę kilka faktów, aby uzmysłowić sobie obecną sytuację: w 2023 roku Kościół ewangelicki w Niemczech liczył około 18,6 mln członków, co stanowiło prawie 22 procent ludności. 24 procent ludności to katolicy. 43 procent niemieckiej ludności nie wyznaje żadnej religii, a 9 procent należy do innych wspólnot religijnych. Nie ma prawie roku, w którym nie odnotowano by nowych rekordowych wartości dotyczących odejść z Kościoła. W roku 2023 Kościół ewangelicki utracił ponad 380 tysięcy członków, w kolejnym 2024 roku 345 tysięcy członków, danych za rok 2025 jeszcze nie ogłoszono. Według szacunków Kościoła ewangelickiego w Niemczech odsetek osób nieprzynależących do żadnego Kościoła przekroczy w 2027 roku znacznie ponad 50 procent, stanowiąc tym samym absolutną większość ludności. Według tych samych szacunków nie widać w najbliższym czasie żadnych szans na odwrócenia tej tendencji.
W tych liczbach można dostrzec reakcje społeczne na uchybienia Kościoła, skandale związane z nadużyciami, utratę wiarygodności oraz niedostosowany do współczesnych realiów społecznych dogmatyczny konserwatyzm. W przypadku protestantów wyraża to jednak coś jeszcze: Kościół nie jest już postrzegany jako istotny i niezbędny dla własnego życia. Co zatem daje lamentowanie nad jego stopniowym rozpadaniem się, skoro i tak ma on coraz mniejsze znaczenie dla coraz mniejszej liczby ludzi? Dlaczego w ogóle interesować się Kościołem w nowoczesnym, zsekularyzowanym społeczeństwie?
Kościół jest wytworem społeczeństwa, ale jednocześnie działa w pełni autonomicznie. Na tym polega jego funkcja i szansa. Kościół nie jest państwem, nie jest partią polityczną ani organizacją pozarządową, ale miejscem wiary. Tym różni się od wszystkich innych instytucji społecznych. Jeśli Kościół chce przetrwać i nie stać się jedną z wielu organizacji, musi odzyskać odwagę, by realizować swoją specyfikę, uwidaczniać wiarę i przekazywać jej znaczenie właśnie społeczeństwu, które coraz mniej rozumie religię. Kościół nie jest jedyną instytucją, której struktura znalazła się w głębokim kryzysie. Również instytucje kulturalne, edukacyjne i, co jeszcze ważniejsze, prasa należą do zagrożonych obecnie instytucji. Tym pilniejszą sprawą jest walka o utrzymanie tych instytucji i wyostrzenie ich profilu, zamiast podporządkowywania ich panującemu obecnie duchowi czasu, co czyni je zbędnymi. W tym sensie Kościół powinien odnaleźć odwagę do wyznawania wiary chrześcijańskiej, odwagę do teologii i zaoferować społeczeństwu coś, czego jeszcze nie posiada. Mało kto będzie w stanie powstrzymać sekularyzację. Ludzie nadal będą odchodzić z Kościoła, a prognozowane liczby nie wróżą nic dobrego dla jego przyszłości. Niemniej jednak kapitulacja przed naporem społecznym jest niewłaściwą odpowiedzią. Kościół odchodząc od swoich fundamentalnych wartości i przekonań, traci swoją wiarygodność i autentyczność jako miejsce wyznawania i praktykowania religii. Gdy sam zaczyna zachowywać się w sposób niezgodny z duchem religii, którą ma obowiązek reprezentować, zaczyna funkcjonować w sposób ateistyczny i sprzeczny z podstawowymi zasadami wiary. Tymczasem jako strażnik i opiekun wiary nadal miałby coś do powiedzenia ludziom. Musi tylko odważyć się to zrobić.
W tym miejscu przytoczę kilka faktów, aby uzmysłowić sobie obecną sytuację: w 2023 roku Kościół ewangelicki w Niemczech liczył około 18,6 mln członków, co stanowiło prawie 22 procent ludności. 24 procent ludności to katolicy. 43 procent niemieckiej ludności nie wyznaje żadnej religii, a 9 procent należy do innych wspólnot religijnych. Nie ma prawie roku, w którym nie odnotowano by nowych rekordowych wartości dotyczących odejść z Kościoła. W roku 2023 Kościół ewangelicki utracił ponad 380 tysięcy członków, w kolejnym 2024 roku 345 tysięcy członków, danych za rok 2025 jeszcze nie ogłoszono. Według szacunków Kościoła ewangelickiego w Niemczech odsetek osób nieprzynależących do żadnego Kościoła przekroczy w 2027 roku znacznie ponad 50 procent, stanowiąc tym samym absolutną większość ludności. Według tych samych szacunków nie widać w najbliższym czasie żadnych szans na odwrócenia tej tendencji.
W tych liczbach można dostrzec reakcje społeczne na uchybienia Kościoła, skandale związane z nadużyciami, utratę wiarygodności oraz niedostosowany do współczesnych realiów społecznych dogmatyczny konserwatyzm. W przypadku protestantów wyraża to jednak coś jeszcze: Kościół nie jest już postrzegany jako istotny i niezbędny dla własnego życia. Co zatem daje lamentowanie nad jego stopniowym rozpadaniem się, skoro i tak ma on coraz mniejsze znaczenie dla coraz mniejszej liczby ludzi? Dlaczego w ogóle interesować się Kościołem w nowoczesnym, zsekularyzowanym społeczeństwie?
Kościół jest wytworem społeczeństwa, ale jednocześnie działa w pełni autonomicznie. Na tym polega jego funkcja i szansa. Kościół nie jest państwem, nie jest partią polityczną ani organizacją pozarządową, ale miejscem wiary. Tym różni się od wszystkich innych instytucji społecznych. Jeśli Kościół chce przetrwać i nie stać się jedną z wielu organizacji, musi odzyskać odwagę, by realizować swoją specyfikę, uwidaczniać wiarę i przekazywać jej znaczenie właśnie społeczeństwu, które coraz mniej rozumie religię. Kościół nie jest jedyną instytucją, której struktura znalazła się w głębokim kryzysie. Również instytucje kulturalne, edukacyjne i, co jeszcze ważniejsze, prasa należą do zagrożonych obecnie instytucji. Tym pilniejszą sprawą jest walka o utrzymanie tych instytucji i wyostrzenie ich profilu, zamiast podporządkowywania ich panującemu obecnie duchowi czasu, co czyni je zbędnymi. W tym sensie Kościół powinien odnaleźć odwagę do wyznawania wiary chrześcijańskiej, odwagę do teologii i zaoferować społeczeństwu coś, czego jeszcze nie posiada. Mało kto będzie w stanie powstrzymać sekularyzację. Ludzie nadal będą odchodzić z Kościoła, a prognozowane liczby nie wróżą nic dobrego dla jego przyszłości. Niemniej jednak kapitulacja przed naporem społecznym jest niewłaściwą odpowiedzią. Kościół odchodząc od swoich fundamentalnych wartości i przekonań, traci swoją wiarygodność i autentyczność jako miejsce wyznawania i praktykowania religii. Gdy sam zaczyna zachowywać się w sposób niezgodny z duchem religii, którą ma obowiązek reprezentować, zaczyna funkcjonować w sposób ateistyczny i sprzeczny z podstawowymi zasadami wiary. Tymczasem jako strażnik i opiekun wiary nadal miałby coś do powiedzenia ludziom. Musi tylko odważyć się to zrobić.







