niedziela, 8 grudnia 2019

Człowiek jest istotą emocjonalną

Z medycznego punktu widzenia emocje nadal uważane są za jedną z wielkich zagadek ludzkości. Co prawda ustalono już dawno temu (chyba w latach 50-tych ubiegłego wieku), że to układ limbiczny w mózgu odpowiedzialny jest w głównej mierze za emocje, ale dzisiaj wiadomo już z całą pewnością, że za odczuwanie oraz za przetwarzanie emocji odpowiedzialnych jest wiele obszarów mózgu. Ich wzajemne relacje i poziom zaangażowania są bardzo niejasne. Każdy bez wyjątku człowiek, nawet ten postrzegany jako emocjonalnie zimny, odczuwa emocje, bardzo wrażliwi odczuwają mocniej i intensywniej oraz szybciej reagują na to, co odbierają swoimi zmysłami. Zasadniczo ludzie są w stanie samodzielnie decydować o swoich emocjach i adekwatnie reagować, ponieważ w trakcie życia każdy buduje swoją emocjonalną bazę danych, z której w określonych sytuacjach  można czerpać informacje, potrzebne do szybkiej reakcji i właściwego działania. W procesach tych biorą udział także hormony, które produkuje i uwalnia mózg, co komplikuje jeszcze bardziej zrozumienie tych procesów. Dwa przykłady pokazujące wpływ emocji i hormonów na zachowanie człowieka: zakochanie - to prawdziwy koktajl hormonalny (szczególnie adrenaliny i dopaminy) wywołany przez bardzo pozytywne emocje, stan silnego oczarowania drugim człowiekiem to wspaniały dowód na to, że emocje mają ogromny wpływ na naszą percepcję i nasze działanie. Drugi przykład dotyczy tremy, uczucia znanego chyba wszystkim, tremy przed występem, egzaminem, ważną rozmową czy spotkaniem, objawiającej się drżeniem kolan, mokrymi dłońmi, głośnym biciem serca - to efekty uwolnienie znacznej ilości adrenaliny, co z kolei zapewnia wysoką czujność i koncentrację. Emocje zmuszają nas także do reakcji często automatycznych, bez jakichkolwiek wcześniejszych analiz. Uczucie strachu jest tutaj dobrym przykładem, ponieważ strach odgrywa wielką rolę w przetrwaniu, pomagając w niebezpiecznych sytuacjach odnaleźć właściwe rozwiązanie lub właściwą drogę. W nowoczesnych społeczeństwach coraz większy nacisk kładzie się na wysoki poziom inteligencji emocjonalnej (określającej to, jak postrzegamy samych siebie i jak współdziałamy z innymi ludźmi), która pozwala bezpiecznie kierować silnymi emocjami. Ludzie o wysokim poziomie inteligencji emocjonalnej postrzegani są jako szczególnie pomocni i przyjacielscy wobec bliźnich, ponieważ kontrolując swoje emocje, nie pozwalają zwieść się lekkomyślnym decyzjom; ich reakcje i działania są celne i rozsądne. Tacy ludzie są najczęściej także empatyczni, tzn. są w stanie bezproblemowo wczuć się w uczucia innych, tym samym lepiej zrozumieć ich działania, decyzje i postawy. Ludzkie emocje to ogromny kapitał. Nie wystarczy polegać wyłącznie na swojej wiedzy, inteligencja emocjonalna pomaga bezpieczniej żyć, znaleźć dobrą pracę i partnera życiowego. Nasz mózg uczy się całe życie, a emocje, których w naszym życiu doświadczyliśmy, tworzą olbrzymią bazę danych, której zawartość i kompleksowość mają znaczny wpływ na jakość i bezpieczeństwo naszego życie.




piątek, 15 listopada 2019

Dramatyczny apel naukowców

List otwarty "Ostrzeżenie naukowców z całego świata dla ludzkości: drugie ostrzeżenie" (ang. World Scientists` Warning to Humanity: a Second Notice") opublikowany w czasopiśmie naukowym "BioScience", i wspierany przez 15.364 naukowców ze 184 krajów, wzywa ludzkość do głębokiego przemyślenia i podjęcia daleko idących działań zapobiegawczych w związku z katastrofalnymi konsekwencjami nieustannie rosnącej degradacji środowiska naturalnego planety. List ten jest kontynuacją "Ostrzeżenia dla ludzkości" (ang."Warning to Humanity") opublikowanego w 1992 roku i podpisanego przez 1700 niezależnych naukowców, w tym wielu żyjących laureatów nagrody Nobla w dziedzinach nauk ścisłych, w którym naukowcy wyrazili mocne zaniepokojenie stanem zniszczenia biosfery i zażądali między innymi ograniczenia emisji gazów cieplarnianych i zakończenia wydobywania i spalania paliw kopalnianych. Aktualna deklaracja, opublikowana w 25 rocznicę pierwszego ostrzeżenia, jest okazją do spojrzenia wstecz na dotychczasowy rozwój i stan ekologiczny planety. Stwierdzono ponad wszelką wątpliwość, że nie poczyniono prawie żadnych postępów w tym temacie, a wiele problemów środowiskowych pogorszyło się w stopniu znacznym lub nawet alarmującym. Naukowcy z całego świata chcą swoim kolejnym ostrzeżeniem wywrzeć presję na decydentów politycznych, aby podjęli wreszcie niezbędne działania dla ochrony planety przed katastrofą ekologiczną niewyobrażalnych rozmiarów a także na zmianę zachowania i ograniczenie konsumpcji każdego indywidualnego człowieka. Naukowcy wzywają do drastycznej redukcji gazów cieplarnianych, intensywnego promowania ekologicznej produkcji energii, drastycznego ograniczenia hodowli zwierząt, zahamowanie niekontrolowanego przyrostu naturalnego ludzi, zahamowanie tempa wymierania milionów gatunków zwierząt i roślin oraz do daleko idącej ochrony środowisk życiowych i ekosystemów. O tym, że możliwe są pozytywne zmiany, świadczy światowe ograniczenie produkcji substancji zubożających warstwę ozonową planety. Bardzo rygorystyczne, trwające nieustannie od 1992 roku działania zahamowały rozszerzanie się ogromnej dziury ozonowej (szczególnie na biegunie południowym) i umożliwiły rozpoczęcie jej powolnej regeneracji. Autorzy ostrzeżenia apelują do wszystkich ludzi o zmianę sposobu myślenia o naszej planecie i podjęcie działań mających na celu powstrzymanie niszczycielskiej eksploatacji Ziemi. Zmiana sposobu myślenia i działania, zarówno pojedynczego człowieka, jak wszystkich narodów, jest nieodzowna i bezwzględnie potrzebna, ponieważ planeta Ziemia jest jedynym miejscem do życia dla całej ludzkości, a jej stabilność ekologiczna i równowaga biologiczna są już bardzo poważnie zagrożone.




poniedziałek, 28 października 2019

Najnowsze miniatury

Lapidarność wypowiedzi jest w miniaturze poetyckiej bardzo ważnym kryterium, krótka forma ogranicza liczbę słów ale nie powinna w niczym ograniczać wyobraźni autora. Minimum słów i maksimum treści jest zawsze literackim wyzwaniem. Krótko i celnie jest jednocześnie kierunkiem i celem poszukiwań autora. Trudność w odbiorze polega często na tym, że miniatury trzeba czasem wielokrotnie przeczytać aby zrozumieć sens i przesłanie. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, ponieważ poezja w gruncie rzeczy nie lubi pośpiechu, ani w czytaniu ani w odbiorze. Kto potrafi czytać refleksyjnie, odnajdzie w miniaturach z całą pewnością także coś dla siebie, coś ważkiego, wartościowego, odkrywczego lub nostalgicznego.




niedziela, 20 października 2019

Ave Maria No Morro

Historia tej pieśni ma swój początek w roku 1942. Brazylijski kompozytor, piosenkarz i muzyk Herivelto Martins napisał muzykę i słowa do rzewnej pieśni religijnej "Ave Maria No Morro" dedykowanej Maryi Dziewicy. Oryginalny portugalski tekst doczekał się bardzo wielu tłumaczeń i interpretacji. Polski tekst autorstwa Tadeusza Czarkowskiego odbiega znacznie od tekstu oryginalnego, co w niczym nie umniejszyło jego wartości ale sprawiło, że ludowa pieśń religijna przekształciła się w piosenkę, co prawda, nadal z wyraźnym religijnym zabarwieniem, ale jednak piosenkę popularną, chętnie śpiewaną od końca lat 60-tych przez bardzo wielu polskich artystów. Mądry i niebanalny tekst tej piosenki nie narzuca się i jest w pełni podporządkowany muzyce, co sprawia, że dźwięk i słowo stapiają się w jedną nierozłączną całość, tworząc prawdziwą ucztę dla ucha i duszy.

Dzięki uprzejmości Elżbiety i Wojciecha Stempel, którym serdecznie z tego miejsca dziękuję, mogę dzisiaj zaprezentować "Ave Maria No Morro", piosenkę pochodzącą z drugiej płyty tych artystów pt. "Portrety". Powstała piękna, liryczna i refleksyjna piosenka, utrzymana w konwencji ballady. Czarująca opowieść o sile wiary i modlitwy na tle urzekającego piękna przyrody, z dala od cywilizacyjnego hałasu i chaosu.


Ave Maria No Morro - muzyka Herivelto Martins, słowa Tadeusz Czarkowski
Elżbieta Stempel - vokal
Wojciech Stempel - gitara akustyczna
Mirosław Suliga - gitara i instrumenty dodatkowe






czwartek, 10 października 2019

Gdy myśli galopują w głowie jak stado mustangów

Bezsenne noce i poważne problemy z zaśnięciem są zmorą milionów ludzi. Wszelkie próby szybkiego zaśnięcia na siłę prowadzą najczęściej do czegoś zupełnie przeciwnego. Rozpoczyna się błędne koło, z którego bardzo trudno jest się wydostać. Gonitwa myśli w głowie prowadzi do kompletnej bezsenności. Domowych sposobów na to aby szybko zasnąć a potem spać jak suseł jest bardzo wiele: ciepłe mleko z miodem, kakao, herbata z melisy, banan, krople waleriana, spacer, relaksacja, czytanie książki, liczenie baranów itd. Ale co zrobić, gdy nic nie pomaga, sen nie przychodzi a myśli nadal kotłują się w głowie. Moim zdaniem najskuteczniejszym sposobem na zaprzestanie procesu intensywnego myślenia jest zapisywanie myśli. Należy wstać z łóżka i zapisać na czystej kartce papieru wszystko to, o czym się rozmyślało w łóżku. Proces pisania ma działanie oczyszczające i przyczynia się wielkiej ulgi, co prowadzi w rezultacie do zakończenia męki przewracanie się z boku na bok i szybkiego zaśnięcia po ponownym wejściu do łóżka. Konsumpcja słodyczy przed snem nie jest dobrym pomysłem ze względu na szybkie podwyższenie poziomu cukru we krwi, co uniemożliwia wręcz zaśnięcie i spokojny sen (tej metody stanowczo nie polecam) ale za to jest bardzo pomocna, gdy noc jest czasem intensywnej pracy, szczególnie wtedy, gdy bezwzględnie potrzebne są świeżość, jasność i bystrość umysłu.





poniedziałek, 30 września 2019

Kryzys Kościoła czy kryzys wiary?

Przez stulecia przynależność do Kościoła w Niemczech była czymś zupełnie naturalnym. Kościoły były miejscem szukania sensu życia i źródłem odnajdywania własnej tożsamości. Dzisiaj na naszych oczach Kościół niemiecki (mam tu na myśli dwa największe Kościoły, katolicki i ewangelicki) przeżywa epokowy wstrząs. Dla pesymistycznych chrześcijan jest to proces zrywania z tradycją o skali wręcz apokaliptycznej. Niezliczone nadużycia, skandale finansowe, seksualne wykorzystywanie nieletnich i wieloletnia brutalność duchownych wobec przebywających pod ich opieką dzieci i młodzieży przelały w końcu czarę goryczy. Kościoły świecą pustkami i zapełniają się tylko przy okazji dni świątecznych. Konfesjonały nikogo do niczego już nie zobowiązują. Wierni masowo opuszczają Kościół. Tylko w roku 2016 opuściło niemieckie Kościoły 550 tysięcy wiernych, w kolejnym 2017 roku już 660 tysięcy. Te liczby rosną nieustannie, szacuje się nawet, że do roku 2060 Kościoły niemieckie utracą 50% wiernych. Jak trudna czy wręcz dramatyczna jest to sytuacja, świadczy postawa kardynałów i biskupów niemieckich, którzy przeciwstawiając się otwarcie Watykanowi, chcą na własną rękę przeprowadzić daleko idące zmiany w Kościele. Znaczny spadek liczby wiernych jest faktem niezaprzeczalnym, ale jednocześnie wielką szansą dla niemieckiego Kościoła. Kościół musi szybko odnaleźć swoją nową rolę w społeczeństwie, musi przestawić się i uczulić na tematy, które ważne są dla wiernych a nie tylko dla samego Kościoła. Przynależność do Kościoła nie traktowana jest już dzisiaj jako obowiązek, raczej jako jedna z możliwych opcji. Wierni mają możliwość wyboru a Kościół aby przetrwać, musi do wiernych dotrzeć i przekonać ich nowymi rozwiązaniami oraz duchowym wsparciem na miarę XXI wieku. Jak nowoczesne i interesujące będą to rozwiązania zdecyduje Kościół, który musi jednakże mieć pełną świadomość, że od tych zmian zależy egzystencja całego Kościoła. Kościół niemiecki przeżywa z całą pewnością kryzys, przede wszystkim kryzys zaufania społecznego i związaną z tym utratę liczby wiernych, na miarę dotąd niespotykaną, ale kryzys wiary moim zdaniem nie istnieje. Kto wierzył, dalej wierzy, kto się modlił, dalej się modli, ale nie potrzebuje już do tego obowiązkowo ani Kościoła jako instytucji, ani kościoła jako budynku sakralnego. Przynależność do Kościoła była do tej pory rodzajem konwencji, w przyszłości będzie to tylko i wyłącznie wynik świadomej decyzji. I takiej postawy wiernych wobec Kościoła, Kościół nie może dłużej lekceważyć.





środa, 18 września 2019

Zapomniana sztuka otwierania listów

Współczesne formy komunikacji są bardzo szybkie, różnorodne i na wyciągnięcie ręki, ale także bardzo nudne i sterylne. Dzisiaj nikt już nie pisze listów miłosnych (wyjątki potwierdzają tylko regułę), ponieważ jest to zadanie nie tylko staroświeckie, ale także wymagające dużego nakładu pracy i wysiłku intelektualnego. Nikomu nie chce się wysilać, pięknie, czytelnie i poprawnie gramatycznie pisać, adresować koperty, naklejać znaczki, wrzucać do skrzynki pocztowej i czekać na odpowiedź. Wielka szkoda, że tak intymna i silnie łącząca ludzi forma komunikacji stała się sztuką niemodną lub wręcz staromodną. Pisanie listów miłosnych było równie wspaniałe, jak ich otrzymywanie. Pamiętam doskonale jakim przeżyciem było otwarcie skrzynki pocztowej, w której znajdowałem list adresowany do mnie, często w kopercie różniącej się kształtem i kolorem od innych listów, najczęściej z jakimiś rachunkami. Takiego szczególnego listu nie otwierało się natychmiast, kładło się go czule na stole, patrzyło się na niego, a uśmiech nie schodził z ust bardzo długo. Potem obowiązkowo się go wąchało i przesuwało palcami po powierzchni koperty, podczas gdy wyobraźnia sięgała szczytu Mount Everestu: pomyślała o mnie, może właśnie teraz o mnie myśli, wyobraża sobie, że patrzę na jej list, że go dotykam i czuje mój dotyk, jakbym ją samą w tym momencie dotykał. List miłosny był czymś wyjątkowym, ważnym i bardzo osobistym, łączył zakochanych niewyobrażalnym dzisiaj oczekiwaniem i zjednoczeniem, niepewnością i potwierdzeniem. Dzisiejsze formy komunikacji to nawet w przybliżeniu nie jest już to samo przeżycie.