niedziela, 29 stycznia 2023

Ciemna strona konsumpcji

Szeroko pojęta konsumpcja jest jednym z głównych filarów rozwoju państw kapitalistycznych. Im więcej konsumujemy, tym lepiej dla gospodarek tych krajów. Ale nie sposób zapomnieć, że konsumpcja ma dwa oblicza. Z jednej strony jest to radość płynąca z posiadania wielu rzeczy oraz z samego faktu pomnażania swojego posiadania, ale z drugiej strony obciążenie planety, wynikające z jej eksploatacji, rośnie w zastraszającym tempie. Im więcej konsumujemy, tym bardziej niszczymy podstawy i źródła naszego istnienia. Zaczyna brakować ważnych surowców, poziom wód gruntowych spada, gleba eroduje, toksyny z odpadów zanieczyszczają środowisko, masowo wycinane są lasy, emisje ogromnych ilości dwutlenku węgla powodują niestabilność i zaburzenia w ekosystemach. Naukowcy biją na alarm i ostrzegają przed wojnami o wodę i żywność. Te obawy nie są bynajmniej nieuzasadnione. Jeżeli nie zmienimy naszych zachowań konsumenckich, zasoby naturalne Ziemi nie wystarczą wszystkim ludziom na długo (liczba ludności świata wynosi obecnie 7,6 miliarda, a do roku 2050 ma wzrosnąć do 9,7 miliarda). Mieszkańcy wysoko uprzemysłowionych krajów żyją już od dziesięcioleci znacznie powyżej tego, do czego są uprawnieni, w kategoriach czysto matematycznych. Aby utrzymać swój poziom życia potrzebują znacznie więcej surowców, ziemi uprawnej, wody i energii, niż mieszkańcy innych regionów świata.

Niektóre nawyki związane ze stylem życia i konsumpcją mają bardziej negatywny wpływ na środowisko naturalne, niż może się na pierwszy rzut oka wydawać. Posłużę się tu przykładem: World Wide Fund for Nature (Światowy Fundusz na Rzecz Przyrody) wyliczył, że do wyprodukowania jednego kilograma wołowiny potrzeba 6,5 kilograma zboża, 36 kilogramów paszy objętościowej oraz 15 500 litrów wody. Gdy do tego dodamy fakt, iż rocznie wycina się 310 000 hektarów lasów tropikalnych, aby realizować w tym miejscu uprawy pasz dla nieustannie rosnącego pogłowia zwierząt hodowlanych (na świecie hoduje się około 1,4 miliarda sztuk bydła), nie można nie zauważyć jak poważny problem środowiskowo-klimatyczny sami stworzyliśmy. Inny przykład: smartfony, z których posiadania jesteśmy tak dumni, zawierają 30 metali rzadkich, które trzeba wypłukać ze skał za pomocą wysoce toksycznych chemikaliów. Aby wydobyć jeden gram złota, które jest niezbędne do wyprodukowania około 50 smartfonów, trzeba wysadzić i zmielić całą tonę rudy. Nadprodukcja odzieży ma także katastrofalny wpływ na środowisko i przyczynia się do ogromnych emisji dwutlenku węgla do atmosfery. Do wyprodukowania np. jednej pary dżinsów potrzeba 12 000 litrów wody pitnej i 50 000 kilometrów drogi transportowej, zanim te dżinsy trafią do handlu. Te przykłady można mnożyć w nieskończoność.

Ponadto coraz krótsza żywotność produktów powoduje coraz większe problemy z rezerwami surowców. Na złomowisko trafiają coraz częściej jeszcze sprawne urządzenia elektroniczne, telewizory, kuchnie elektryczne, zmywarki i pralki, ba nawet sprawne samochody, których nie opłaca się naprawiać lub brakuje części zamiennych. Nowe urządzenie najczęściej kosztuje mniej niż naprawa starego. W rezultacie zużywa się niepotrzebnie wiele surowców a obciążenie środowiska gwałtownie rośnie.

Z wyrzucaniem żywności przekroczyliśmy już wszelkie granice. Ogólnie rzecz biorąc, połowa produkowanej w Europie żywności jest wyrzucana przez konsumentów, producentów i rynki na śmietnik. Tworzy to niepokojący cykl: z jednej strony mamy cenne zasoby naturalne, takie jak żyzna gleba i woda, które są wykorzystywane do uprawy zbóż, owoców i warzyw, których nikt nie spożywa. Oczywiście nie można całej winy zrzucić na konsumentów, ale to od nas w dużej mierze zależy, czy coś w tym temacie się zmieni. A zmienić się musi, czy tego chcemy, czy nie chcemy. Z perspektywy jednostki może to być tylko mały krok, ale ten sam krok pomnożony przez liczbę mieszkańców daje ogromne oszczędności, chroniące planetę, środowisko naturalne, zasoby surowcowe i energię.

Tegoroczna noblistka, francuska pisarka Annie Ernaux powiedziała w jednym z wywiadów, że „mnogość rzeczy maskuje deficyt myśli”. Myślę, że ten cytat oddaje doskonale potrzebę bardziej refleksyjnego podejścia do konsumpcji, stylu życia, własnych potrzeb i zachowań, szczególnie mieszkańców wysoko rozwiniętych krajów.



niedziela, 1 stycznia 2023

Nowy rok - nowe szczęście?

Sylwester już za nami, kac mniej lub bardziej pokonany, a dążenie do tego, by w nowym roku naprawdę ruszyć z miejsca lub po prostu zrobić wszystko inaczej – znacznie lepiej, ma się rozumieć - jest trudne do opanowania. Przełom roku skłania ludzi do przemyśleń i snucia planów. Karty zostają przetasowane i nadzieja na spełnienie własnych dobrych zamiarów i wyznaczonych celów znów jest duża. Neues Jahr, neues Glück – jak mówią Niemcy, czyli nowy rok, nowe szczęście! Czyżby?

Rozumiem tę euforię. Wyobrażanie sobie własnej różowej przyszłości jest niezwykle przyjemne. Ale dlaczego musi się to odbywać zawsze na przełomie roku, tego nikt nie wie. Wszyscy to robią. To jest bardzo powszechny rytuał. Rzucić palenie, zrzucić zbędne kilogramy, zrezygnować z picia alkoholu, ograniczyć spożycie mięsa, ograniczyć jedzenie słodyczy, ograniczyć spędzanie czasu przed telewizorem, rozpocząć regularne uprawianie sportu itd., itp. Czy to ma szansę powodzenia? Czasami tak. Przeważnie nie!

Każdy to zna: w Sylwestra robisz postanowienie, potem trzymasz się go przez tydzień lub dwa, a realizacja zostaje zepchnięta na dalszy plan, na później, czyli na nigdy. Nikt nie chce uprawiać joggingu na mrozie i w śniegu. W lecie oczywiście tak, ale do lata jeszcze tak daleko.

Dlaczego to nie funkcjonuje? Uważa się powszechnie, że winę za to ponosi wewnętrzny leń lub jak kto woli wewnętrzny bękart. Prawdą jest natomiast, że winne są życiowe nawyki, które tak mocno zakorzeniły się w mózgu, że bez ogromnej cierpliwości i pozytywnej desperacji, nie sposób niczego w sobie zmienić.

Wszystkim czytelnikom bloga życzę tradycyjnie szczęśliwego nowego 2023 roku, nietradycyjnie trwałego pokoju w Europie oraz bardzo dużo wewnętrznej motywacji, potrzebnej do realizacji noworocznych postanowień, które mogą jednakże znacznie poprawić wartość i jakoś życia.





sobota, 17 grudnia 2022

Międzynarodowy Dzień Migracji

Na początek krótka osobista dygresja: od ponad 30 lat mieszkam poza granicami Polski lecz nadal patrzę na otaczający mnie świat słowiańskimi oczami i ... jest mi z tym dobrze. Nie oznacza to jednak, że jestem jakimś polskim separatystą zamieszkałym na stałe w Niemczech, podporządkowującym swoje życie tylko i wyłącznie polskim tradycjom, polskim zwyczajom i polskiemu językowi, odczuwającym jednocześnie niechęć do kultury kraju w którym żyję oraz jego tradycji. Jest wręcz przeciwnie. Jestem człowiekiem w pełni zintegrowanym, w tym bardzo pozytywnym tego słowa znaczeniu, który czerpie pełnymi garściami z obu kultur, tradycji i języków. Wiem, gdzie są moje korzenie ale także wysoko cenię sobie nowe wartości, o jakie wzbogaciło się moje życie w kraju osiedlenia. Emigracja niesie ze sobą wiele pułapek ale jednocześnie jest wyzwaniem i inspiracją życiową.

Decyzja o emigracji jest zawsze decyzją trudną, mającą wielki wpływ na nasze życie i niosącą ze sobą wiele zagrożeń i konfliktów, ale jednocześnie jest szansą na poszerzenie horyzontów i osobisty rozwój, krótko mówiąc, emigracja, choć stawia przed nami wiele pułapek, jest wyzwaniem i inspiracją życiową, jest szansą na nowe, udane życie. Czy życie to będzie udane i spełnione, zależy od nas samych oraz od naszego wkładu w budowanie tego życia od podstaw w nowym kraju. Jestem pewien, że o wszystkim decyduje pozytywne nastawienie człowieka do życia oraz jego pewność i wiara w to, że emigracja to także wielka życiowa szansa, choć związana z początkowymi trudnościami adaptacyjnymi. Mylę, że termin adaptacja ma kluczowe znaczenie w tych rozważaniach. Nasze rozumienie świata i ludzi, nasza wiedza i wykształcenie, nasze doświadczenia życiowe i doświadczenia historyczne z kraju pochodzenia, można z całą pewnością wykorzystać w także kraju osiedlenia ale trzeba to uczynić z rozwagą i wielką cierpliwością, bo przecież emigracja to także wiele ograniczeń i trudności. Prawidłowa adaptacja to moim zdaniem umiejętne przystosowanie się do nowej rzeczywistości bez konieczności wyrzekania się swoich korzeni i wartości etycznych. Kluczem do udanej adaptacji są w pierwszej linii umiejętności językowe, w najlepszym przypadku, biegłość w mowie i piśmie. Bez perfekcyjnej znajomości języka skazani jesteśmy na izolację i życie w polskim getcie. Po okresie pewnego zamętu i próby odnalezienia się w nowej rzeczywistości, każdy emigrant powinien postawić sobie ważne pytania, dotyczące jego samego oraz jego miejsca i roli w kraju osiedlenia. Są to pytania oczywiście niezwykle trudne i bardzo emocjonalne. Ale każdy sam musi sobie na nie odpowiedzieć. Im wcześniej to uczyni tym lepiej. Oczywiście bez sporego wysiłku i zaangażowania oraz pracy nad sobą nie obędzie się. Nic nie przyjdzie samo, bo przecież to nie kraj naszego osiedlenia ma się do nas dopasować, tylko my sami musimy odnaleźć tu swoje miejsce, pomiędzy dwoma językami, pomiędzy dwoma kulturami, pomiędzy dwoma tradycjami, ale najważniejsze moim zdaniem jest to, abyśmy dobrze czuli się we wszystkich tych obszarach, tym samym, być może unikniemy najważniejszych kryzysów związanych z emigracją: kryzysu tożsamości, kryzysu wartości moralnych oraz kryzysu komunikacyjnego. Musimy nauczyć się rozumieć kraj w którym żyjemy oraz rozumieć ludzi tu zamieszkałych, ich mentalność i sposób życia muszą stać się nam bliskie i być równie wartościowe, jak nasze własne.

18 grudnia każdego roku obchodzimy Międzynarodowy Dzień Migrantów, to coroczne święto obchodzone na całym świecie, zostało ustanowione przez Zgromadzenie Ogólne ONZ 4 grudnia 2000 roku, natomiast w maju obchodzimy Dzień Polonii I Polaków Za Granicą, święto wprowadzone 2 maja 2002 roku przez Sejm RP na wniosek Senatu RP. Jeżeli wierzyć statystykom, choć tu szacunki są bardzo rozbieżne, jest nas, Polaków i osób polskiego pochodzenia rozsianych po całym świecie, około 20 milionów. Największym skupiskiem Polonii jest oczywiście kontynent amerykański: Stany Zjednoczone Ameryki, Kanada, Brazylia, Argentyna, natomiast w Europie Zachodniej są to Niemcy, Francja i Wyspy Brytyjskie. Stara emigracja, w swojej większość, zasymilowała się dosyć szybko i i bez wielkich problemów, wielu emigrantów pochodzących z Polski jest dzisiaj pełnoprawnymi obywatelami krajów osiedlenia, a z krajem pochodzenia łączą ich nie tylko więzy rodzinne i polskie tradycje ale także bardzo często typowo polskie nazwisko.

Kolejna, współczesna fala emigracyjna nastąpiła po 2004 roku i trwa nadal, to prawie 2,5 miliony młodych Polaków, którzy wyjechali z zamiarem osiedlenia się na stałe, a licząc emigrację zarobkową z zamiarem powrotu, to łącznie prawie  5 milionów Polaków. Osobiście uważam, że większość tych ludzi nie powróci tak szybko do Polski, ponieważ w Polsce nie mają zbyt wielu szans aby osiągnąć podobny poziom ekonomiczny i standard życia, jak w krajach osiedlenia. Reform gospodarczych zakrojonych na szeroką skalę w najbliższym czasie w Polsce raczej spodziewać się nie można, liczyć więc na masowy powrót Polaków do Polski także nie sposób. Należy zatem życzyć wszystkim rodakom rozsianym po całym świecie, aby nigdy nie utracili kontaktu z ojczyzną, aby krzewili polski język oraz byli dobrymi ambasadorami naszej ojczyzny, gdziekolwiek rzucił ich los i ich własny wybór.




piątek, 2 grudnia 2022

Optymista, pesymista, realista - trzy różne postawy życiowe

Optymista w każdym problemie widzi zadanie i często oskarżany jest o bycie naiwnym marzycielem, ponieważ we wszystkim widzi tylko dobro. Optymista wierzy w siebie, w swoje marzenia i w cały świat, a nadzieja umiera dla niego ostatnia. Optymista ma pozytywne nastawienie do życia, potrafi mieć wizje i dlatego łatwiej osiąga sukcesy. Wiara znana jest z tego, że potrafi przenosić góry. Optymista ma zawsze gotowy plan i potrafi wyobrazić sobie gotowy, oczywiście piękny, rezultat. Optymistyczne myślenie spełnia się bardzo często.

Pesymista w każdym zadaniu widzi problem, wszystko widzi na czarno i zawsze znajdzie muchę w zupie. Pesymista zawsze zakłada najgorsze, dlatego próbuje sie zawczasu do tego przygotować. W ten sposób zajęty jest głównie negatywnymi myślami. Prawo Murphy'ego jest jego prawem ("jeśli coś może pójść źle, to pójdzie z całą pewnością źle"). W koncepcji Murphy'ego chodzi o to, że człowiek ma skłonność do ignorowania ciągów dobrych wydarzeń i dopiero gdy coś idzie nie tak, szuka przyczyn i pyta się sam siebie "dlaczego to właśnie mnie się przytrafiło?". Tym samym pesymista utrudnia życie sobie i swojemu otoczeniu w równej mierze.

Realista widzi świat takim, jakim ten jest naprawdę, nie ubarwia go i nie koloruje. Realista nie popada w depresję, gdy mu coś nie wychodzi. Realista rozważa szanse i ryzyko tak, aby ocenić, czy jego pomysł jest wykonalny. On także wierzy w dobro i w szczęście, ale potrafi zaciągnąć hamulec, gdy widzi, że tego pomysłu nie można zrealizować.

Każda z tych trzech życiowych postaw ma swoją rację bytu. Przecież w życiu nie ma nic, co byłoby tylko dobre lub tylko złe. Wiadomo, że każda moneta ma dwie strony a każdy kij dwa końce. Ale od tego, czy jest się optymistą, pesymistą czy realistą zależy łatwość (lub trudność) w podejmowaniu życiowych decyzji, które mają znaczący wpływ na nasze życie i jego przebieg. Optymista daje wolną rękę swoim marzeniom i kreatywności i może sobie wszystko bez żadnych ograniczeń wyobrazić. Pesymista natomiast wiecznie szuka i oczywiście znajduje wszystko to, co może mu utrudnić życie. A realista porównuje fakty, rozważa koszty i korzyści, i znajduje najbardziej realistyczne rozwiązanie.

Idealnym rozwiązaniem (szkoda, że natura sama na to nie wpadła) byłoby połączenie wszystkich trzech postaw życiowych w jedną. Taki uniwersalny człowiek zawsze myślałby pozytywnie, wierzyłby w dobry rezultat swoich poczynań, ale nigdy nie rzucałby się w absolutnie nierealne przedsięwzięcia. Taki człowiek byłby święcie przekonany, że zdrowie i szczęście są w życiu najważniejsze, jego pozytywne myślenie oraz dodatkowo wewnętrzny głos, dobre przeczucie i intuicja, ułatwiałyby podejmowanie wszelkich decyzji. Ale póki co, trzeba się samemu określić: jestem optymistą, pesymistą czy realistą? i wyciągnąć z tego odpowiednie wnioski. Ja osobiście stawiam na optymizm, ponieważ bycie optymistą (choćby umiarkowanym) to większa radość z życia, większa aktywność i chęć do działania oraz radość z tego, co przyniesie los. Optymizm, pozytywne myślenie i aktywne działanie mogą być dla innych ludzi zaraźliwe. Jeżeli człowiek roztacza wokół siebie pozytywną aurę, uśmiecha się, jest chętny do pomocy i animuje innych do podobnych działań, to ten mały świat wokół nas staje się znośniejszy, piękniejszy i bardziej radosny.

Na zakończenie chciałbym zacytować Nicolasa Chamforta - francuskiego dramaturga, który powiedział, że "najbardziej straconym ze wszystkich dni to ten, w którym się nie śmiałeś".




poniedziałek, 21 listopada 2022

Największa redukcja etatów w historii Facebooka

W ubiegłym tygodniu szef Facebooka (gwoli prawdy: od końca 2021 roku Facebook jest, tak jak Instagram i WhatsApp, częścią nowo powstałego koncernu "Meta") Mark Zuckerberg ogłosił, że w najbliższym czasie 11 tysięcy pracowników (13 procent całej ekipy) utraci swoje miejsca pracy. Ta największa w historii Facebooka redukcja etatów spowodowana jest ogromnymi stratami finansowymi związanymi z najnowszym projektem technologicznym "Metaverse" czyli stworzeniem cyfrowego świata. Nie jestem wcale zaskoczony i moje współczucie jest mocno ograniczone. Facebook był świetnym pomysłem w 2004 roku, ale rozwinął się zbyt szybko i w zupełnie odwrotnym kierunku od pierwotnie zamierzonego. Facebook ma już od dawna wielkie problemy z ochroną danych swoich użytkowników, z bezawaryjnymi połączeniami, ale przede wszystkim z ucieczką milionów użytkowników. Coraz więcej ludzi zaczyna rozumieć, że piękny, idealny świat mediów społecznościowych, który obiecywał Zuckerberg, to wielka bajka. Tak naprawdę to Facebook jest ogromną machiną do zarabiania ogromnych pieniędzy. Te ogromne pieniądze generowane są przez wpływy z nachalnych reklam, ale przede wszystkich ze sprzedaży danych, które uczestnicy tak chętnie i dobrowolnie ujawniają. Wydawać by się mogło, że te wszystkie dane są mało wartościowe, nic bardziej mylnego. Algorytmy komputerowe są w stanie zebrać, przeanalizować i logicznie połączyć dane, ale także obliczyć wszystko to, czego tak naprawdę nikt wprost nie ujawnia. Można pokusić się o stwierdzenie, że Facebook wie o swoich uczestnikach więcej, niż oni sami o sobie. Nie można pominąć także bardzo negatywnych stron mediów społecznościowych, w których wiodącą rolę odgrywa Facebook: cyberprzemoc, cybermobbing, miliony fałszywych wiadomości, ale nade wszystko miliony nienawistnych, obrażających, urągających dobrym obyczajom komentarzy. Mark Zuckerberg poszedł moim zdaniem za daleko, za szybko i za drogo. Projekt "Metaverse" nie szans powodzenia, jest zdecydowanie za drogi aby dotrzeć do przeciętnego użytkownika; tak naprawdę koncern "Meta" ma niewiele do zaoferowania, co cieszyłoby masy. Reklama jest wszechobecna, nachalna i zwyczajnie przeszkadza. Ja nazywam to głosowaniem nogami; ludzie likwidują swoje konta na Facebooku masowo, ponieważ uświadamiają sobie, że negatywne strony mediów społecznościowych przewyższają korzyści płynące z uczestnictwa.




czwartek, 10 listopada 2022

Audycja specjalna "Piosenki z jednej płyty - Polanie" na antenie Radia Flora. Hanower, 15.10.2022

W latach 60-tych ubiegłego wieku świat zachodni ogarnęło szaleństwo rockandrollowe. Polska młodzież tamtych czasów chciała koniecznie tworzyć podobną muzykę i opowiadać o sprawach swojego pokolenia. Na polski użytek wymyślono termin "big beat" czyli "mocne uderzenie", co udobruchało ówczesne władze komunistyczne, i pozwoliło pisać, komponować i wykonywać publicznie rockandrollowe utwory nowo powstałym zespołom muzycznym. Rhytm and Blues, Niebiesko-Czarni, Czerwono-Czarni, Blackout, Czerwone Gitary, Skaldowie, Polanie, Trubadurzy, Tarpany, Dzikusy, Tajfuny i wiele, wiele innych grup, które przyczyniły się do ogromnego sukcesu big beatu w Polsce. Nie można przy tym zapomnieć, że wszystkie publikowane w socjalistycznej Polsce teksty, w tym także teksty piosenek, były kontrolowane przez cenzurę. Dlatego teksty piosenek, pisane przez zawodowych tekściarzy i dziennikarzy, były celowo naiwne i banalne aby nie prowokowały decydentów politycznych. Ale muzyka big beatowa była inspirująca, rytmiczna i ... głośna, co niekoniecznie podobało się pokoleniu rodziców oraz socjalistycznej władzy. Władza przymykała jednak oczy ponieważ "polska młodzież śpiewała polskie piosenki", ten slogan wymyślił Franciszek Walicki - dziennikarz muzyczny, autor tekstów, współtwórca wielu zespołów muzycznych, uważany za ojca polskiego big beatu. Pierwsza polska super grupa muzyczna Polanie wyróżniała się swoim profesjonalizmem oraz mocnym rhythm and bluesowym i soulowym brzmieniem. Pod koniec lat 60-tych polska muzyka big beatowa zaczęła szybko tracić swoją popularność, by w połowie lat 70-tych zniknąć kompletnie. Zbuntowana młodzież chciała słuchać prawdziwej muzyki rockowej w wykonaniu Boba Dylana, Janis Joplin, Jimiego Hendrixa, Deep Purple, Led Zeppelin, Jethro Tull i innych. W Polsce lat 70-tych wolno już było oficjalnie mówić o muzyce rockowej, grać ją bez ograniczeń i nadawać w mediach. Dzisiaj publikuję pełny zapis tej audycji, którą można wysłuchać także w zakładce Programy radiowe.


Pełny zapis audycji specjalnej "Piosenki z jednej płyty – Polanie" na antenie Radia Flora, wyemitowanej 15 października 2022 roku






piątek, 4 listopada 2022

Radio Flora w Hanowerze zaprasza na kolejną, nie tylko polonijną audycję "Gadu Gadu"

Zapraszam w najbliższą sobotę, 5 listopada 2022 roku o godzinie 12.00, do wysłuchania godzinnej audycji w języku polskim, emitowanej na antenie Radia Flora w Hanowerze. W audycji przygotowanej i prowadzonej przez jej autorkę Grażynę Kamień-Söffker, oprócz aktualnych tematów polonijnych, będzie można wysłuchać mojego felietonu "Zimowa kwatera dzikich gęsi nad Dolnym Renem".




Pod tym bezpośrednim linkiem znajduje się niemieckojęzyczna strona Radia Flora. Tam można wysłuchać tej audycji na żywo w najbliższą sobotę od godziny 12.00 do 13.00 lub jako powtórkę w następujący po niej poniedziałek od godziny 13.00 do 14.00 oraz od godziny 20.00 do 21.00.

wtorek, 1 listopada 2022

2 listopada - Święto Zmarłych

Wszystkich Świętych i Święto Zmarłych. Te dwa bardzo szczególne dni nie tylko przypominają nam o ludziach, których nie ma już wśród nas, ale także uświadamiają nam bardzo wyraźnie przemijalność naszej ludzkiej egzystencji. W takich momentach pojawiają się pytania: co właściwie pozostanie po mnie, kiedy mnie już nie będzie? Czy ktoś kiedyś także zapali światełko na moim grobie? Jeżeli tak wiele ludzi, wierzących i niewierzących, młodych i starych, pielęgnuje narodowe tradycje i daje wyraz swojej tęsknocie za zmarłymi: bliskimi, przyjaciółmi, dobrymi znajomymi i nieznajomymi bohaterami, to jest w tym ogromna nadzieja i sygnał ogromnego pocieszenia, podnoszący na duchu nawet w chwilach zwątpienia.