Wyrównywanie braków w wykształceniu
wyrównywanie krawędzi, które stępiły się od zbyt szybkiego czytania,
od zapominania o interpunkcji, o tym, co najważniejsze.
pojedyncze słowa, jak drzazgi, wbijają się w palce, krwawią niepewnością.
szukam lepszego narzędzia, może dłuta?
ale to zbyt drastyczne, zbyt wiele można usunąć, zbyt wiele uszkodzić.
wolę już ten bardzo ostry, archaiczny hebel.
przesuwam nim po gładkiej powierzchni wiedzy,
która nagle okazuje się nierówna i pofalowana.
każdy ruch to westchnienie, każdy wiór to kolejna wątpliwość,
która odpada, zostawiając nadzieję na lepsze wykończenie.
nie chodzi o perfekcję, o błyszczącą, gładką taflę.
chodzi o to, by można było położyć na tym rękę.
by nie skaleczyć się kolejnego dnia.
by móc się oprzeć.
by nie chwiać się przy każdym podmuchu wiatru,
który przynosi nowe informacje, nowe pytania.
wyrównywanie braków w wykształceniu ostrym narzędziem.
to proces. to ciągłe struganie. do skutku.
albo do momentu, gdy hebel się stępi i trzeba będzie zacząć od nowa.
z innym narzędziem. albo z nową siłą.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz