środa, 7 stycznia 2026

Trudne tematy. Koniec ziemskiej wędrówki

W pewnym momencie życia każdy człowiek musi stawić czoła temu, co jest nieuniknione i przygotować się do śmierci. Podejmując za życia kroki przygotowawcze, ma możliwość zaplanowania swojego pogrzebu z wyprzedzeniem i pewność, że jego osobiste preferencje i wyobrażenia zostaną całkowicie lub w znacznej części uwzględnione. Jednocześnie może zapewnić bezpieczeństwo finansowe swoim bliskim, z góry regulując koszty pogrzebu. Takie środki zapobiegawcze pozwalają zrealizować dowolne życzenia i odciążyć bliskich w trudnym okresie.

Ludzie wybierają sobie formę pochówku, miejsce na cmentarzu, zamawiają płytę nagrobną oraz planują ze szczegółami, kto ma przemawiać, jakie pieśni będą śpiewane, jakie posiłki mają być serwowane na stypie – krótko mówiąc planują swój pogrzeb, jednocześnie narzucając innym, jak mają przeżywać żałobę i jak się zachowywać. Takie przygotowania wydają się być sensowne i są przez specjalistów od ostatnich pożegnań nawet gorąco polecane.

Ja jednak, na przekór wszelkim radom i zaleceniom oraz mimo niewątpliwych i oczywistych zalet takich przygotowań, jestem kompletnie innego zdania: uważam mianowicie, że mój pogrzeb to nie moja sprawa. To jest rytuał dla żywych – ja będę już wtedy martwy. Dlatego nie chcę nikomu dyktować, czy ma wziąć udział, jak ma być ubrany, czy ma przenieść kwiaty i znicze, czy być tylko obecnym, czy ma płakać, czy się śmiać, jak ma mnie zapamiętać itd. Oczywiście warto o tym rozmawiać, ba nawet gorąco dyskutować z bliskimi. Należy także zatroszczyć się o zabezpieczenie finansowe. I nie jest to bynajmniej zwalanie organizacji pogrzebu na bliską osobę, bo choć może to być dla niej bardzo trudne, to jednak ten obowiązek może przynieś ze sobą także pozytywny aspekt: w tak trudnym czasie ma się poważne zadanie do spełnienia, które zmusza do pełnej koncentracji i które można wykonać wspólnie z innymi. Jest to coś, co robi się dla zmarłego, ale nade wszystko dla siebie oraz dla innych osób pogrążonych w żałobie. Pocieszenie i nadzieja należą się pozostałym przy życiu, a nie zmarłemu. I o tym nigdy nie powinno się zapomnieć.

Czy warto się samemu zamęczać myślami o jutrze? Jestem przekonany, że nie warto, ponieważ jutro samo się o siebie zatroszczy, najlepiej jak potrafi.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz