piątek, 17 kwietnia 2015

Porozmawiajmy o ... czytaniu książek

Czytelnictwo w Polsce spada od wielu lat. Co roku ukazują się raporty o stanie czytelnictwa, statystycy biją na alarm, wszelkie kampanie, mające na celu wzrost czytelnictwa książek, trafiają w próżnię, i tak naprawdę nikt nie wie, jak uleczyć polskie czytelnictwo. A ja się pytam, po co w ogóle leczyć? po co lamentować? po co wyszukiwać recepty? Nikogo nie można zmusić do czytania książek. Wszystkie te działania są mało skuteczne. Jeżeli ktoś nie chce czytać, to żadna, nawet najbardziej wyszukana i finezyjna kampania reklamowa, nie zmuszą go do tego. Z najnowszych badań, przeprowadzonych przez Bibliotekę Narodową i Zespół Badań Społecznych TNS Polska wynika, że czytelnictwo w Polsce ustabilizowało się i można ostrożnie twierdzić, o zatrzymaniu się tego negatywnego trendu. Istnieje teza, że na przeszkodzie w czytaniu, stoją brak czasu i obowiązki zawodowe, ale okazuje się, że najmniej czytają ludzie starsi wiekiem, a już najmniej czytają emeryci. Inna teza głosi, że ludzie niewykształceni czytają mało, ta teza okazała się także nietrafna, ponieważ prawie 35% ludzi bardzo dobrze wykształconych nie czyta w ogóle i na dodatek mówi o tym otwarcie. Dla mnie lektura nigdy nie była przykrym obowiązkiem, zawsze czytałem chętnie i bardzo dużo. Stawiam na książki drukowane, które pachną papierem i szeleszczą podczas czytania ale dzisiejsze możliwości techniczne sprawiły, że mogę nosić dodatkowo setki książek przy sobie i czytać kiedy dusza zapragnie. Mój czytnik Kindle Papier White pomieści ponad 1000 książek i jest wspaniałą alternatywą dla książek klasycznych. Ponadto uważam, że każdy piszący, powinien dużo czytać aby czerpać nowe pomysły i szukać własnych inspiracji w sytuacjach i zdarzeniach, opisanych w książkach. Reasumując muszę przyznać, że chociaż dane statystyczne budzą mój niepokój – prawie 60% Polaków nie czyta w ogóle książek, a tylko drobny procent czyta więcej niż 7 książek rocznie – to ja nadal pozostaję optymistą i wierzę, że ten trend zostanie kiedyś na dobre zahamowany i nowe pokolenia odkryją dla siebie ponownie tę wielką magię książki, która pozwala rozwijać wyobraźnię, wzbogaca słownictwo, inspiruje do własnych poszukiwań i odkryć oraz pomaga w realizacji samego siebie, poprzez czerpanie z doświadczeń innych autorów.



2 komentarze:

  1. Na bezludną wyspę zabrałabym...książki.
    Ja również stawiam na książki drukowane, które pachną papierem i szeleszczą...absolutnie!
    Nowych nośników jeszcze nie próbowałam. A w czytelników wierzę.
    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja także, jak przystało na prawdziwego mola książkowego, zabrałbym ulubione książki na bezludną wyspę, chociaż te byłyby tam najmniej przydatne. Ale książki plus ponton i kompas dałyby mi szansę na przetrwanie i ewentualną ucieczkę. Dziękuję Ewo za ten komentarz i wiarę w magię książki.

      Usuń