czwartek, 19 października 2017

Jaką rolę pełnią dziadkowie we współczesnym świecie?

Zostałem dziadkiem, już po raz trzeci. Jest to oczywiście powód do wielkiej dumy i bezgranicznej radości, ale także doskonała okazja aby zastanowić się nad rolą dziadków (mam tu na myśli zarówno babcie jak dziadków) we współczesnym świecie. Rola dziadków w ostatnich 50 latach zmieniła się i uległa znacznemu przewartościowaniu. Jest to oczywiście moja własna ocena, wynikająca z moich obserwacji i doświadczeń. Rodziny wielopokoleniowe w krajach rozwiniętych należą do rzadkości, ponieważ wszyscy chcą być dzisiaj niezależni i stanowić o sobie. Fakt ten ma ogromny wpływ na postrzeganie roli dziadków, których bardzo często dzielą spore ilości kilometrów od ich wnuków, co ma duży wpływ na częstotliwość i jakość kontaktów między nimi a wnukami. Jedno jest pewne - i to nie zmieniło się nigdy - dziadkowie spełniają nadal ważną rolę w wychowaniu nowego pokolenia, ponieważ ich doświadczenia życiowe potrzebne są ich wnukom w procesach wychowania, dorastania i dojrzewania do samodzielnego życia. Miłość dziadków jest niezbędna, chociaż inna niż miłość rodziców, którzy koncentrują swoje wysiłki przede wszystkim na zapewnieniu dzieciom odpowiedniego standardu życia. Wymiana doświadczeń - rozumianych wielopokoleniowo i porównawczo - to radość i zysk dla obu stron; dla wnuków okazja do zaspokojenia ciekawości świata i poznanie np. wielu ciekawych historii rodzinnych a dla dziadków możliwość nowego spojrzenia na świat młodymi oczami ich wnuków. 
Podsumowując te krótkie rozważania, trzeba powiedzieć, że rolą dziadków jest nadal kochanie, rozpieszczanie i przekazywanie wiedzy i doświadczeń życiowych swoim wnukom. Ale bycie babcią i dziadkiem we współczesnym świecie nie jest już obowiązkiem, jest raczej przywilejem. Współcześni dziadkowie są bardziej aktywni, zarówno zawodowo jak społecznie, posiadają wiele zainteresowań i pasji i chcą się w nich nadal spełniać, co przekłada się bezpośrednio na ich rozumienie własnej roli w rodzinie i szerzej w społeczeństwie oraz jej realizację.

Dzisiaj chciałbym przypomnieć wiersz, który napisałem kilka lat temu, pod wpływem wielkich emocji związanych z narodzinami mojego pierwszego wnuka.



czwartek, 12 października 2017

Starość nie radość

Proces starzenia się jest dla człowieka bezlitosny. Im jesteśmy starsi, tym więcej zmian zachodzi w naszym organizmie: oczy zawodzą, słuch słabnie, skóra delikatnieje, włosy się przerzedzają, metabolizm powolnieje, kości stają się kruche, naczynia krwionośne stają się mniej wydolne, pamięć słabnie i nasilają się problemy z koncentracją. Mnie ten temat mocno zajmuje, ponieważ obraz samego siebie, który noszę w sobie, nie odpowiada już niestety obrazowi, który widzę w lustrze. Człowiek konserwuje w sobie obraz samego siebie, który nie odpowiada prawdzie. Człowiek młody nie ma świadomości, że jest młody i że znajduje się właśnie w najlepszym okresie swojego życia. Natomiast człowiek starzejący się nie chce przyjąć tego faktu do wiadomości lub kompletnie go odrzuca, ponieważ prawda jest trudna do zniesienia, dla jednych mniej, dla innych więcej. Czas mija niestety bardzo szybko, procesu starzenia się nie można oszukać ani młodzieżowym strojem, ani nowym, sportowym samochodem, ani żadną operacją plastyczną. Dolegliwości związanych ze starzeniem się organizmu nie da się uniknąć ale można się do tych zmian przygotować tak, aby radzić sobie z nimi całkiem sprawnie, gdy nadejdzie czas jesieni życia. Przy czym, sprawność naszego umysłu, i to należy mocno podkreślić, jest równie ważna jak sprawność fizyczna. Obie sprawności można ćwiczyć i wzmacniać, należy tylko znaleźć odpowiednią do naszego temperamentu i osobowości formę. I najważniejsze na koniec, trzeba koniecznie chcieć wziąć odpowiedzialność za swoją sprawność na starość i starać się z żelazną konsekwencją utrzymać tę sprawność. Pozytywne nastawienie do życia, wola walki z przeciwnościami, świadomość zachodzących w nas procesów i umiejętność trzymania ich w szachu, dobry humor na co dzień, sprawność intelektualna i fizyczna oraz wielorakie hobby i zainteresowania sprawiają, że nasze życie nie straci nic na jakości, pomimo potęgującego się ciężaru lat na naszym karku. Moja recepta na starzenie się jest bardzo prosta:  dla mnie zawsze świeci słońce, bez względu na aktualną pogodę, jeżeli nie za oknem, to co najmniej we mnie samym. Słowa niezapomnianej piosenki "Kuplety starszych panów" autorstwa niezapomnianych twórców "Kabaretu Starszych Panów" Jeremiego Przybory  i Jerzego Wasowskiego  wziąłem sobie dosłownie do serca. To działa! I to jak działa! Tym, którzy nie pamiętają, przypomnę jak brzmi refren tej piosenki:
"Starsi panowie, starsi panowie, starsi panowie dwaj
Już szron na głowie, już nie to zdrowie a w sercu ciągle maj
Starsi panowie, starsi panowie, starsi panowie dwaj
Już szron na głowie, już nie to zdrowie a w sercu ciągle maj"


wtorek, 26 września 2017

Poezja i polityka

Lubię rozmawiać o polityce, ponieważ uważam, że żyjąc w demokratycznej Europie, mam obowiązek interesować się polityką, która ma zasadniczy wpływ na tę demokrację i jej kierunki rozwoju. Żyję w Niemczech, tu pracuję i płacę podatki, dlatego czynnie uczestniczę w wyborach parlamentarnych. Demokracja działa tylko wtedy, gdy większość obywateli czynnie w niej uczestnicząc, tworzy opinię polityczną, przez co kształtuje i wpływa na tę demokrację. Ale na tym kończy się moja polityczność, ponieważ już dawno temu zdecydowałem się nie tracić mojego czasu i energii na pracę dla jakiejkolwiek partii politycznej i jej partyjnego programu.  Zdecydowanie opowiadam się za moją nieaktywną rolą. Mój czas i energię poświęcam ulepszaniu tego świata (ale niekoniecznie politycznie) we wszystkich sprawach, tematach i w miarę moich możliwości. Niemniej muszę zauważyć, że sytuacja polityczna w Niemczech zmieniła się po tegorocznych wyborach diametralnie. Arogancja elit politycznych i ich samozadowolenie otrzymały od społeczeństwa czerwoną kartkę. Media na całym świecie analizują powstałą sytuację i motywacje wyborców, więc nie będę się tutaj powtarzał. Od siebie dodam, iż moim zdaniem bardzo trudna i w zasadzie jedyna możliwa opcja koalicyjna – Unia Chrześcijańsko-Demokratyczna (CDU), Unia Chrześcijańsko-Społeczna (CSU), Wolna Partia Demokratyczna (FDP) i Związek Partii Ekologicznych (Bündnis 90/Die Grünen) jest szansą dla Niemiec na szeroko idące polityczne zmiany, rozstrzygające o przyszłości tego kraju. Socjaldemokratyczna Partia Niemiec (SPD) zdecydowała się na przejście do opozycji, co jest moim zdaniem bardzo rozsądne i potrzebne, aby wzmocnić i ożywić dyskusję polityczną w niemieckim parlamencie, ponieważ silna opozycja parlamentarna jest nieodzowna dla właściwych decyzji politycznych, zapadających w tym parlamencie.

Ale co ma wspólnego polityka z poezją? W historii Polski były wielokrotnie czynione  próby mieszania polityki do poezji. Ale każde pisanie pod polityczne dyktando paliło zawsze na panewce. Ponieważ politykę od ideologii dzieli zaledwie tylko kilka kroków, taka ideologiczna poezja jest zawsze słaba i mdła. Polityka wyznacza kierunki rozwoju świata ale poezja już nie. Poezja nie zmieni świata, ponieważ jest zbyt elitarna i dla wielu współczesnych, zestresowanych, zapracowanych i zalatanych ludzi zbyt trudna. Dlatego poezja musi pozostać taka magiczna i wrażliwa, apolityczna lecz zaangażowana, niezależna lecz pełna życia, po wsze czasy, ponieważ jej upolitycznienie ogranicza niepotrzebnie każdego poetę, co szkodzi zarówno samej polityce jak poezji. Ja pozostaję apolityczny acz zainteresowany a ulepszanie świata rozpoczynam od patrzenia się ludziom w oczy i uśmiechania się do nich na ulicy.



niedziela, 24 września 2017

W poszukiwaniu sensu życia - energia życiowa

Myślę, że większość ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego, że wszystko co w nas i wokół nas to energia, która permanentnie na nas oddziałuje. Nie możemy oczywiście tej energii zobaczyć ale możemy ją odczuć na różne sposoby, np. jeżeli ktoś przy nas ziewa, ziewamy i my, odruch ten udziela się nam podświadomie, albo wchodzimy do  pomieszczenia pełnego ludzi, w którym panuje ciężka atmosfera, odnosimy szybko wrażenie, że coś tu nie gra i najchętniej opuścilibyśmy natychmiast takie pomieszczenie. Oznacza to, że odczuwamy bardzo wyraźnie tego typu wibracje; potrafimy je odbierać i interpretować. Rodzimy się i otrzymujemy pewien zapas energii, pochodzącej częściowo od naszych rodziców, dziadków, pradziadków. Co to oznacza dla nas i dla naszego dalszego życia? Dlaczego jesteśmy tacy, jacy jesteśmy? Czego rezultatem jest nasze myślenie, działanie, odczuwanie? Zasada zachowania energii mówi, że energia nie ginie, tylko zmienia swoją postać. Od urodzenia jesteśmy naładowani energią, która może być zarówno energią pozytywną - wtedy działa ona na naszą korzyść - jak negatywną, ponieważ kiedyś wydarzyło się w naszej rodzinie coś, co miało daleko idący wpływ na dalsze pokolenia, np. tragiczne przeżycia wojenne, gwałt psychiczny lub fizyczny, ciężka depresja, chorobliwe fobie czy inne traumatyczne wydarzenia itd. Głębokie rany psychiczne to negatywna energia, która przekazywana jest dalej. Symptomy tych negatywnych wibracji działają na nas bardzo różnie, najczęściej także negatywnie. To nas obciąża, ma wpływ na nasze zachowania i nasze reakcje. To wszystko prawda, ale w naszych rękach znajduje się narzędzie do kształtowania energii, szczególnie tej negatywnej, tak aby tylko niewiele z niej było przekazane naszym potomnym. Jeżeli odczuwamy wpływ negatywnej energii, pochodzącej od wcześniejszych pokoleń, oznacza to, że ci ludzie nie mieli świadomości, jak bardzo mogą obciążyć kolejne pokolenia i nie zrobili nic, aby zmniejszyć jej moc. Kluczem do obróbki negatywnej energii, kumulującej się w nas w efekcie tragicznych wydarzeń, tak aby nie obciążała naszych dzieci, wnuków i prawnuków, jest odwaga i chęć jej przeformowania, np. poprzez rozmowy i inne działania terapeutyczne. Wszelka energia (zatem także energia negatywna) nigdy nie gnie, tylko zmienia swoją postać (może zatem równie dobrze przekształcić się w energię pozytywną). Wszystko zależy od naszej dobrej woli aby wykorzystać wszystkie możliwości, przeformatowania energii. Kto żyje zgodnie z samym sobą i potrafi kanalizować negatywne emocje, przygnębiające przeżycia, fobie i strachy, tak aby jego samego więcej nie obciążały, to nie przekazuje tej energii dalej kolejnym pokoleniom. Ja sam staram z pełną świadomością oraz z żelazną konsekwencją blokować negatywną energię (wszelkie jej formy), zarówno tę wewnętrzną, którą sam mogę emanować ale także tę zewnętrzną, na której działanie narażony jest mój organizm, co sprawia, że mój wewnętrzny spokój nie jest zbyt często zakłócany; co daje w konsekwencji stabilizację psychiczną, życiowe zadowolenie i spełnienie, szansę na odkrywanie nowych pokładów kreatywności we mnie samym oraz codzienną radość i satysfakcję życiową.




piątek, 15 września 2017

Szarlotka na ciepło

Szarlotka na kruchym spodzie jest fantastycznym ciastem, szczególnie gdy jest podana jeszcze lekko-ciepła z kleksem zimnej, świeżo ubitej śmietany. Nie wiem skąd  moja małżonka Halina wytrzasnęła przepis na to ciasto ale wiem, że nie jest wcale trudny do wykonania a gotowe ciasto smakuje wybornie. Jabłek na to ciasto jednakże nie kupujemy ani w sklepie, ani na jarmarku lecz sami zbieramy w starym, opuszczonym i zapomnianym sadzie, dokąd specjalnie w tym celu jeździmy na rowerach 11 kilometrów - zbierane przez nas jabłka to dwie bardzo stare odmiany, mnie osobiście nieznane; tak do jedzenia nie bardzo się nadają ale uduszone do miękkości z cukrem i szczyptą cynamonu sprawiają, że szarlotka ma niepowtarzalny smak. Nienarzucająca się w ustach słodkość uduszonych jabłek równoważona jest ich wyraźną kwasowością.  Ta bezpretensjonalna równowaga słodkości i kwasowości tworzy z kruchym ciastem nierozłączną, jednorodną i niepowtarzalną całość, co powoduje bardzo szybko bezgraniczne uzależnienie i brak kontroli spożycia. Krótko mówiąc, to ciasto to niebo w gębie, które smakuje szczególnie dobrze, gdy na dworze panują deszcz, zawierucha i dokuczliwe zimno. Do takiego ciasta najlepiej smakuje kawa, zaparzona prawdziwie po turecku w tygielku. Dzisiaj zapraszam na poetycką szarlotkę - wiersz, w którym szarlotka jest tylko pretekstem aby przysiąść na chwilę i zastanowić się, co tak naprawdę liczy się w życiu, a także przypomnieć sobie mądrość naszych (trochę już zapomnianych i dla wielu niezrozumiałych) polskich przysłów.



wtorek, 12 września 2017

Krótka rozprawa o pieniądzach

Powszechnie uważa się, że za pieniądze można kupić wszystko. Ale powszechne mniemanie nie musi być koniecznie prawdziwe. Współczesny świat zbudowany jest za pieniądze i funkcjonuje dla pieniędzy. Pieniądze są motorem tego świata. To jest fakt niezbity. Pieniądze zmodyfikowały (szczególnie w ostatnich 300 latach) system ludzkich wartości, przypisując sobie główną rolę jako wartości uniwersalnej. Ale wszystkiego za pieniądze kupić z całą pewnością nie można. I to także jest pewnik. Nawet najbardziej zagorzali przeciwnicy kapitalizmu, wszelkich form konsumpcji, odrzucający przymus państwa, samowystarczalni i proekologiczni ludzie, muszą także mieć pieniądze aby zapłacić za produkty, usługi i energię, których nie można samemu wyhodować i wyprodukować. Ergo ci ludzie muszą podjąć taką czy inną pracę, w takim czy innym wymiarze godzin, aby zarobić te pieniądze. Także najbardziej nawet oszczędni ludzie muszą mieć jakąś minimalną sumę na pokrycie kosztów mieszkania, jedzenia, energii itd. Całkowicie bez pieniędzy nie sposób egzystować a handel wymienny jest tylko częściowym i mocno ograniczonym rozwiązaniem. Mój osobisty stosunek do pieniędzy jest bardzo neutralny, ani fanatyczny, ani krytyczny, ani zachłanny, ani odrzucający, ani chciwy, ani rozrzutny. Nie upatruję w pieniądzach wszelkiego zła, nie przeliczam czasu na pieniądze, nie oceniam ludzi po stanie ich posiadania, pieniędzy nie demonizuję i nie fetyszyzuję, nie jestem niewolnikiem pieniędzy, ani nie usiłuję być ich panem. Pieniądze są mi potrzebne i wydaję je na to, co jest mi niezbędne do życia, w ramach mojego posiadania. Mój stosunek do pieniędzy jest zatem naturalny i zdrowy. Faktem jest, że pieniądze ułatwiają życie, faktem jest także, że za pieniądze można kupić wszelkie rzeczy materialne (dobra konsumpcyjne tego świata) oraz niematerialne jak szerokie wpływy czy nawet władzę. Ale nie można zapomnieć o tym, że pieniądze mają dzisiaj wartość zaledwie symboliczną i faktycznie istnieją tylko w systemie bankowym - zaledwie 8 do 10 % światowych zasobów pieniężnych to banknoty, pozostałe 90 % to sztuczna, wirtualna kreacja i zapisy w systemie komputerowym (ta część nie jest w żadnym razie wolna od wpływów i manipulacji). No dobrze, ktoś powie teraz, po co ta cała filozofia, lepiej mieć niż nie mieć, lepiej mieć więcej niż mniej, im więcej tym lepiej, łatwiej, bogaciej i wykwintniej. Jeżeli ktoś chce mieć coraz więcej i więcej i więcej, to jego sprawa. Mnie nic do tego. Ale przy całym szacunku dla pieniędzy i pełnej świadomości ważności (mimo wszystko) pieniędzy dla rozwoju ludzkiej cywilizacji i ich wpływu na rozwój ludzkich ideałów, aspiracji, kryteriów moralnych a także wpływu na jakość życia i kierunki zainteresowań, trzeba w tym miejscu przypomnieć i podkreślić, że za pieniądze nikt i nigdy nie kupi: ŻYCIA, ZDROWIA, MIŁOŚCI, TALENTU. Na tych czterech elementach kończą się definitywnie wpływy i władza pieniędzy. Pieniądze to jednak nie wszystko. To, co najważniejsze i najistotniejsze dla człowieka pozostaje poza obszarem ich wpływów. I to by było na tyle.



piątek, 8 września 2017

Rozważania o ... wolności

Wolność zajmuje w katalogu moich życiowych wartości bardzo wysoką pozycję. Ale czym jest ta wolność tak naprawdę? Co ją charakteryzuje i jakie ma znaczenie dla człowieka? Temat jakże fascynujący ale jednocześnie bardzo trudny. Czy możliwe jest aby w tak mocno skomplikowanym i bardzo konsumpcyjnym świecie czuć się wolnym człowiekiem? Współczesny świat przeżywa trudne chwile. Niekończące się zagrożenia, konflikty, wojny, ataki terrorystyczne oraz bardzo wiele innych kryzysów, w tym kryzys komunikacji międzyludzkiej, kryzys wszechogarniającej samotności i kryzys utraty marzeń. Większość mieszkańców Europy cieszy się bezproblemowym życiem i pełnym nasyceniem w sferze ekonomicznej. Nasycone społeczeństwa cierpią na zanik pragnień i marzeń (ponieważ są w pełni zaspokojone), co prowadzi do kompletnej pustki i w rezultacie do poczucia marazmu i bezsensu życia. Mahatma Gandhi, indyjski polityk, filozof i pisarz powiedział kiedyś, że "wolność to stan umysłu". W pełni podzielam tę wielką mądrość. Czym zatem jest wolność? Co ja rozumiem pod tym terminem? Moim zdaniem wolność to świadome odczuwanie własnej egzystencji i własnego szczęścia (jakie by to szczęście nie było). Ale wolność to także odwaga aby żyć w zgodzie z sobą samym (nawet wbrew większości) oraz głęboka potrzeba decydowania o własnym życiu i przeświadczenie o prawie do takiego decydowania. Wolność to prawo do dokonywania wyborów, tym samym prawo do podjęcia odpowiedzialności za swoje życie, bez zrzucania odpowiedzialności na społeczeństwo, rygory i normy społeczne. Oczywiście musimy dostosować się do norm społecznych ale społeczeństwo nie pozbawia nas prawa do wolności. Jeżeli nasze życie potrafi nas jeszcze porwać, oczarować, wzruszyć, zafascynować, jeżeli potrafimy cieszyć się z drobnych spraw np. wschodów i zachodów słońca czy filiżanki porannej kawy, jeżeli żyjemy w zgodzie z naszą wewnętrzną wolnością, jeżeli korzystamy z prawa do własnych decyzji, to znajdujemy się na dobrej drodze ku szczęściu (szczęście jest trudne do zdefiniowania, więc nawet nie próbuję definiować) i możemy stanowczo twierdzić, że jesteśmy wolnymi ludźmi. Pominąłem świadomie fakt, że żyjemy w Europie, która od ponad 72 lat jest wolna od wojen i rewolucji (konflikty na Bałkanach czy na Krymie, przy całym swoim tragizmie, potwierdzają tylko tę regułę). Pokój w Europie jest w tych rozważaniach najważniejszym i nieodzownym elementem, wręcz fundamentem dla tych rozważań, aby w ogóle móc rozprawiać o wolności jednostki.

Zatem, jeżeli jesteśmy tylko biernymi odbiorcami wolności, którą oferuje nam współczesny świat, to nie jest to prawdziwa wolność tylko wolność urojona. Prawdziwa wolność to wola walki i zdolność do zachwytu nad własnym życiem. Wolność to także prawo do kształtowania tej wolności lub jej całkowitego zniewolenia.

Waldemar Kostrzębski - Bez owijania w bawełnę, recytuje autor







niedziela, 3 września 2017

Czy można pisać wiersze o brzasku? (gra słów: czas i temat)

Od pewnego czasu mam awersję do pisania poważnych wierszy (przez to zawiłych w treści i trudnych w czytaniu). Nie chce mi się konstruować i cyzelować wyszukane metafory i przenośnie. Czuję, że nadszedł czas na wiersze prostsze, łatwiejsze w odbiorze i przede wszystkim radosne w swojej tematyce, przesłaniu i puencie. Takie wiersze łatwiej się pisze autorowi i łatwiej czyta czytelnikowi. Wiersze wesołe, pogodne, nastrojowe, w których czytelnik nie ma problemu aby podczas czytania utożsamić się z podmiotem lirycznym, co sprawia, że wiersz jest bez większych problemów przyswajalny i w pełni zrozumiały. Wiersz, który prezentuję poniżej w wersji audio powstał pewnego dnia, właśnie o brzasku. Brzask to niezwykle magiczny moment, krótko przed świtem. Niebo pozbywa się powoli swojej czarnej peleryny a wschodzące słońce zapowiada swój wschód jasną poświatą, która rozlewa się szeroko ponad horyzontem. Zdarza mi się od czasu do czasu obudzić tak wcześnie i delektując się tą chwilą czekam cierpliwie aż w pełni wzejdzie słońce. Jest to czas niezwykły i tajemniczy, trwa krótko i nastraja mnie bardzo pozytywnie i optymistycznie. Tym razem brzask mnie zainspirował. Postanowiłem użyć narzędzi poetyckich, jakimi są personifikacja i po części także alegoria, i przypisałem brzaskowi nie tylko cechy i atrybuty ludzkiej istoty ale także przedstawiłem go jako niedojrzałego młodzieńca, który pomaga zdobyć ukochaną kobietę. Pisanie rozpocząłem od tyłu, czyli od ostatniej, puentującej zwrotki (takie pisanie  zdarza mi się nagminnie) a dalej wiersz pisał się już sam. Po niezbędnej korekcie i ostatecznym szlifie przeczytałem go przed mikrofonem. Miłego słuchania.

Waldemar Kostrzębski - Wolność niejedno ma imię, recytuje autor